Inspirująca historia Polskiej profesjonalistki branży Hair w Dorset.

Już w wieku przedszkolnym, kiedy to mając włosy ścięte “na chłopaka” jak chyba większość dziewczynek marzyłam, żeby być księżniczką, a jak wiadomo księżniczka jest uosobieniem niewieścich cech, a co za tym idzie MUSI mieć długie włosy! No bo czy ktoś widział księżniczkę ścięta na tak zwanego “bob’a”? No nie.

W poszukiwaniu substytutu długich włosów dotarłam wreszcie do złotego środka! Rajstopy! Zakładasz na głowę, a nogawki zwisają Ci swobodnie z tyłu głowy, kreując wrażenie długich warkoczy… W każdym razie ja tak to wówczas widziałam. Noszenie ich sprawiało, że czułam się kims innym, czułam się fantastycznie i niejako czułam, że dopiero z tymi udawanymi długimi warkoczami jestem wreszcie sobą. Oczywiście, nosiłam je na głowie tylko w zaciszu domowym! Z biegem lat, gdzie byłam pozbawiona tego jakże niezbędnego do pełni szczęścia uczucia, i kiedy musiałam dawać sobie radę bez rajstop na głowie,

na mojej drodze stanął cud, a raczej moja cudotwórczyni – Malgosia!

 

MOJA HISTORIA Z DOCZEPIEM WŁOSÓW, OKAZAŁA SIĘ BYĆ MOJĄ ŻYCIOWĄ PASJĄ!

 

Małgosię poznałam w Zakopanym na zabawie Sylwestrowej. Małgorzata, okazała się być fantastyczną dziewczyną, która w nadwyraz młodym wieku (około 20 lat) była już właścicielką dużego i dobrze prosperującego salonu fryzjerskiego. To nie koniec. Okazało się, że salon ten znajduje się bardzo niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Nieprawdopodobne!

Po powrocie do Warszawy postanowiłam ją odwiedzić, poprostu wpaść do niej, zobaczyć salon i porozmawiać. Jak postanowiłam, tak zrobiłam.

Wpadłam, …i wyszłam z długimi, bujnymi włosami!

Czy spotkanie Sylwestrowe nie było zrządzeniem losu, czymś co poprostu bez względu na miejsce

i czas musiało mi sie przydarzyć? Z całą pewnością było mi to pisane…

Przez następne 11 lat nie było dnia, żebym rozstała się z moimi ukochanymi włosami. Było to 11 lat pełni szczęścia, bycia pełnią siebie. Zignorowałam wszelkie zalecenia i zasady, że trzeba robić przerwy, że trzeba włosom dać odpocząć… Poprostu dotknęłam moich niebios szczęścia i za nic nie chciałam się dać stamtąd zabrać.

 

W taki właśnie sposób rozpoczęłam swoją przygodę z doczepianiem włosów oraz uszcześliwianiem innych. Od bycia małą, niespełnioną marzycielką w latach 80-tych, przez bycie wierną i niezmiernie wdzięczną klientką przez 11 lat, która potem zagłębiła temat od podszewki (w roku 2009 zrobiłam pierwsze kursy), aż do bycia pasjonatką i właścicielką biznesu, którą jestem od 2016 roku.

Tak właśnie narodziła się pasja do tego co robię i jestem niezmiernie szcześliwia w tym co robię każdego dnia.

Magda, ‘VERTIGO Hair’

Vertigo Hair

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *